Pierwsze ukorzenianie w wodzie
Jesienią dostałem chyba z 30 sztobrów od kolegi. Odmiana nie znana. Podobno czerwone. Nie mniej przygotowaliśmy je razem do zimowania. Przycięliśmy zdrewniałe patyczki i od razu odrzuciliśmy brzydkie. Wszystkie wsadziłem w piasek i do piwnicy.
Teraz chcę zrobić doświadczenie. Wyciągnąłem jeden sztobr i do dzieła.
Najlepiej ukorzeniają się dolne części łozy, dobrze zdrewniałe. Grubość łozy powinna być większa niż 5mm. Dla porównania większa od grubości ołówka.
- sztobr przyciąłem na trzy oczka,
- górna część przycięta 2-3 cm od pączka, ukośnie,
- dolna część parę mm pod pączkiem prostopadle,
- usunąłem pąk z dolnego węzła, jeden z środkowego i górny pozostawiłem,
- tzw. okaleczyłem dolną część sadzonki,
- włożyłem ją do butelki w taki sposób by w wodzie była tylko część okaleczona,
- postawiłem na parapet i czekam.
Muszę dodać, że bardzo byłem zadowolony gdy przy okaleczaniu ukazała mi się zielona część sztobru. Górę musiałem usunąć ze trzy oczka bo wyschły i się nie nadawały. Jednak dolna część pozwala mieć nadzieję, że jednak coś z tego wyjdzie.
Jako amator nie parafinuję więc nie wiem co z tego wyjdzie i czy góra sztobru nie zeschnie się całkiem.
Zachowawczo pozostawiłem jeden środkowy pąk. Gdy dojdzie do sytuacji że puszczą dwa pąki, ten środkowy usunę, pozostawiając górny. A jak puści tylko środkowy, sadzonkę skrócę o jedno oczko.
![]() |
| Data zapisana. Za 2-3 tygodnie powinno puszczać pierwsze korzonki. Wcześniej powstaje kalus. |
![]() |
| okaleczona dolna część sztobru |
04 luty - nic się nie dzieje. Morale spadają. Może jeszcze za wcześnie? Postanowiłem działać. W markecie zakupiłem ukorzeniacz do sadzonek zdrewniałych. Może coś pomoże.
09 luty - nie ma czym się chwalić. Pora raczej nie dobra na takie eksperymenty. Co nie oznacza że zarzucam projekt. Ba nawet go rozwijam. Przyniosłem łozy z przyciętej winorośli. Krzew przycięty teraz w lutym. Wydzieliłem parę sztobrów i od razu do wody. Zatem mamy pewną rywalizację. Dwa sztobry jeden cięty na jesień i drugi w zimę.
A tym czasem pokazuję zdjęcia sztobrów zimowanych w bunkrze.
![]() |
| Sztobry powsadzane nie nazbyt głęboko. W przyszłym roku pewnie patyczki schowam znacznie głębiej. |
![]() |
| Moje sadzonki schowane w bunkrze. Tam jest stała temperatura. |
![]() |
| Jesienią przycięte na kilka oczek. Wsadzone do piasku. Czekam na wiosnę. |
17 luty - niesamowita wiadomość. Wracam z ferii i co widzę na wszystkich sztobrach pąki rosną. Należy jednak dokładnie opisać to co się zdarzyło. Na początku tego postu opisywałem chęć wykonania ukorzeniania w wodzie w sposób doświadczalny. Na dzisiaj doświadczenie można uznać za klapę. Nic się nie dzieje w zielonej butelce. Można wyciągnąć pierwszy wniosek, otóż szklane zielone butelki absolutnie się nie nadają. W tej butelce umieściłem sztobr z ubiegłego roku i sztobr przycięty teraz w lutym. Oba nie startują. Tym czasem pozostało mi kilka sztobrów przyciętych w lutym. Nie wyrzuciłem ich. Przygotowałem tak jak należy i do wody w małym słoiczku. I tu zaskoczenie, bo wszystkie pąki puściły pędy. I trwało to zaledwie 8 dni. Pozostaje pytanie co z korzonkami. Tych nie widzę. Nie widzę też kalusa. Poczekam jeszcze w takim stanie. Jak coś puści, to wstawię to do doniczki z ziemią.
![]() |
| Biały słoiczek i troszkę wody. Po tygodniu z pąków pięknie rosną listki. |
![]() |
| Sztobry przycięte w ciepły dzień lutego. Od razu wsadzone do pojemnika bez moczenia. |
![]() |
| Stoją na parapecie od strony południowej. Pomimo "kiełkowania" na dole nie widzę korzonków, ani choćby kalusa. Czy to coś znaczy? Teraz jeszcze nie wiem. |
19 luty - postanowiłem jeden patyczek ze słoiczka wsadzić już do ziemi. Ziemia uniwersalna z marketu. Robię doświadczenie więc w sumie to już mnie nic nie ogranicza. Wiem, że wywarzam drzwi szeroko otwarte, bo mądrzejsi ludzie ode mnie dawno doskonale opanowali technikę tworzenia sadzonek. Moja tutaj działalność wynika raczej z niecierpliwości i podyktowana jest ładną pogodą. W normalnym czasie gdy luty jest miesiącem zimowym z wszystkimi swoimi atrybutami takie działania nie miały by sensu. Także bierzmy poprawkę na moje wariacje.
![]() |
| kalus - to te białe kropki albo wypustki |
23 luty - pojawiły się kalusy na wszystkich sztobrach włożonych 9 lutego, czyli tych przyciętych w lutym. W butelce coś tam się dzieje, ale na pewno nie tyle co w słoiczku. Dzisiaj także jedną sadzonkę którą włożyłem już do doniczki z ziemią podlałem ukorzeniaczem. Z bunkra wyciągnąłem pierwsze wiadro z patyczkami. Powoli szykuję się na pełne ukorzenianie wszystkich przyciętych rok temu łoz.
25 luty - widać korzonki! Jakiś sukces jest. Oczywiście wygrywa sadzonka w słoiczku białym z niewielką ilością wody na dnie. Tak aby zakryć dolny pąk. Naszła mnie myśl, że powodem takiego stanu może być woda. Ta w butelce nie była wymieniana, ta w słoiku często była dolewana. Może świeżość ma tu jakiś wpływ. Sztobry w butelce bardzo słabe, nawet pąki nie pękły. Ponad to ciekawi mnie czy łozy z przeznaczeniem na sadzonki nie przycinać właśnie końcem lutego lub początkiem marca, tak na przedwiośniu? Teraz tego nie wiem. Kolejnym etapem jest aby te sadzonki trafiły do doniczki z ziemią.
Efekt końcowy oczywiście latorośl. Rośnie na wszystkich czterech ukorzenionych łozach. Będą tak rosły do maja. Znaczy się na parapecie. Przez resztę tego roku będą prowadzone na jeden pień. Najważniejsze teraz by korzonki mocno się rozrosły, by system korzeniowy sprawnie działał.
Uwaga!
Przedstawione ukorzenianie ma swoje wady. Profesjonalne ukorzenianie polega na utrzymaniu temperatury powyżej 20*C w dolnej części sadzonki i do tego służy tzw. ukorzeniarka, a góra sadzonki powinna być w temperaturze ok 10*C. Służy to pełnemu rozwojowi sytemu korzeniowego przy jednoczesnym zatrzymaniu pąków. Powoduje to znacznie wyższy odsetek udanych ukorzenień sadzonek. Natomiast sposób który przedstawiłem powyżej jest całkowicie amatorski. Jest on obarczony bardzo dużym ryzykiem niepowodzenia. Powodem jest, że cały zapas substancji odżywczych w pierwszej kolejności idzie w budowę pąka i latorośli która z niego wyrosła. Natomiast nie wiele idzie w system korzeniowy konieczny do pozyskiwania nowych, potrzebnych do życia substancji. Często bywa tak jak się mówi: "dobrze żarło i zdechło". Taki przypadek miałem ponad rok temu. Absolutny brak wiedzy spowodował że zapragnąłem mieć winorośle więc wsadziłem patyczki go gruntu licząc na wielkie zbiory. Plan umarł po pierwszych listkach. Korzonki nigdy nie wyrosły. Profesjonaliści do ukorzeniania stosują także PERLIT, ale to już inny temat.















Komentarze
Prześlij komentarz